semele: (Sid)
[personal profile] semele
Tego... Pamiętacie, miał być taki challenge na Pendolino... O, tutaj. Kubiś dzisiaj stwierdziła, że rezygnuje i kazała wkleić to, co sama napisałam, a co się od miesięcy na dysku kurzy. Toteż wklejam. Pierwsze sto słów Kubisiowe, reszta moja.

Futurefick, 497 słów. Dedykowane [livejournal.com profile] kubis.



Odkąd wrócił do cywilizowanego świata, duże miasta onieśmielały go. Starał się jak najrzadziej wychodzić z domu w godzinach szczytu, a jeśli musiał - omijał zatłoczone miejsca, czy było to centrum handlowe, czy metro.

W ciągu dnia spał, czytał książki, oglądał telewizję, czasem kilka godzin spędzał w kuchni, gotując. Dobre jedzenie podskoczyło o kilka miejsc na liście jego priorytetów po tym, jak przez dziesięć miesięcy podstawę jego menu stanowiły mango i papaje.

Wychodził z mieszkania długo po zmroku. Jeździł na plażę popatrzeć na ocean, spacerował pustymi ulicami, załatwiał zakupy w całodobowym supermarkecie. Robił, co chciał, a jednocześnie czuł, że gdzieś zagubił coś ważnego. Nie umiał nawet nazwać, czego konkretnie, ale bardzo mu tego brakowało.

Na wyspie wszystko było prostsze. Upoluj. Zerwij. Zjedz. Idź po wodę. Znajdź cień. Zbuduj szałas. Nie daj się zabić. Znajdź sobie jakieś zajęcie. Żadnych skomplikowanych poleceń. Żadnych zbędnych czynności.

Przyjaciele tłumaczyli mu, że widocznie potrzebuje teraz trochę czasu, żeby się przystosować. Że może już przestać się bać, że niebezpieczeństwo minęło, że powrót do równowagi zawsze trwa. Potakiwał, bo co miał robić?

Po którejś kolejnej rozmowie odłożył słuchawkę, po czym z dziką satysfakcją jednym szarpnięciem wyrwał wtyczkę z gniazdka. Telefon zamilkł.

Wiedział, że powinien sobie w końcu znaleźć jakąś pracę, ale odsuwał od siebie tę myśl. Póki co żył z odszkodowania i nawet nie wydawał dużo. Kupił kilka książek, które zawsze chciał przeczytać (biblioteki go odstraszały), czasem coś do jedzenia, ale niedużo. Przyzwyczaił się do mniejszych porcji. Pieniądze musiały się kiedyś skończyć, ale próbował nie przyjmować tego do wiadomości. Nie umiałby się teraz zmusić do szukania jakiegoś zajęcia. Stos papierów, które musiałby przy tej okazji wypełnić, wydawał mu się zbyt absurdalny.

Zaraz po powrocie złapał się na tym, że potrafi ot tak sobie przesiedzieć dwie godziny w wannie, dolewając tylko ciepłej wody. Na chwilę odezwały się w nim przyzwyczajenia sprzed, więc zirytowało go takie marnowanie czasu. Po paru dniach przystosowywania się do miejskiej dżungli wrzucił zegarek na samo dno szafy, a za pieniądze, które miał odłożone na nowy telefon komórkowy (stary utopił przecież w oceanie, kiedy się rozbili), kupił akwarium i rybki.

Kiedy czyścił filtr, usłyszał szczęk klucza w zamku. Okazało się, że jeden z jego przyjaciół nie dał się zniechęcić odłączonym telefonem i przyszedł sprawdzić, jak tam sobie radzi rozbitek. Przywitał się uprzejmie, bo co miał robić? Sam dał mu rok temu ten pieprzony klucz, żeby ktoś podlewał kwiatki.

- Stary, nie możesz się tak zamykać.

- Wiem.

- Musisz wrócić do rzeczywistości.

- Wiem.

- Rozumiem, że to było straszne, ale teraz jesteś bezpieczny, nie?

- Wiem.

Jakoś go to nie przekonywało. Pewnie, fajnie było wiedzieć, że zza trzeciej palmy na prawo nie wyskoczy bosy wariat z gnatem i nie zacznie strzelać. Ale do tego wbrew pozorom można się było przyzwyczaić. Ostatecznie wszędzie może człowiekowi coś spaść na głowę, a trupowi wszystko jedno, czy to było mango, czy cegła.

Scott (lub Steve, sam już dokładnie nie pamiętał) z ulgą zatrzasnął drzwi za przyjacielem i wrócił do czyszczenia filtra. Rano zmieni zamki w drzwiach.

Profile

semele: (Default)
semele

October 2020

S M T W T F S
    123
45678910
11121314151617
18192021 222324
25262728293031

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 20th, 2026 11:09 am
Powered by Dreamwidth Studios