Wszystkie drogi etc.
Sep. 20th, 2006 06:45 pmJa tak na krótko, z relacją. Tu, gdzie mieszkam, mają nawet komputer, ale jestem zazwyczaj za bardzo padnięta, żeby się do niego dowlec ;). Dzisiaj zebrało mi się kilka spraw, więc i jestem.
Rzymianie byli megalomanami. I to takimi naprawdę wielkimi. Spróbujcie kiedyś stanąć koło świątyni Wenus vis a vis Koloseum. Jak chodzę po starożytnych zabytkach, to mam uczucie, jakby to wszystko było budowane na zasadzie "żeby wszystkim szczęki opadły". Próbowałam sobie wyobrazić, jak to wszystko wyglądało, kiedy nie było stertą kamieni. Nie idzie. Za duże było.
Niemiecki turysta nagonił mi wczoraj w Kurii (czyli w siedzibie senatu) króliczka fabularnego, ale z braku dostępu do mów Cycerona i Katona przeciwko Katylinie sprawa utknęła w martwym punkcie.
Dzisiaj padam na pyszczek, ale muzeum na Kapitolu zwiedziłam (sama, bo ogólnorodzinnie stwierdziliśmy, że ja się lepiej bawię sam na sam z moimi "kamyczkami", a rodzice z dala od nich). Kolejny dowód megalomanii: fragmenty posągu Konstantyna Wielkiego. Na przykład dwie gigantyczne stopy, każda na osobnym kawałku postumentu. Zgadnijcie, z czym mi się skojarzyło...
A teraz idę paść na pyszczek z książką. Wczoraj skończyłam "Ostatnią bitwę templariusza", więc wypadałoby poszukać czegoś nowego, skoro już wiem, kto zabił, prawda?
Mam nadzieję, że tęsknicie :).
Rzymianie byli megalomanami. I to takimi naprawdę wielkimi. Spróbujcie kiedyś stanąć koło świątyni Wenus vis a vis Koloseum. Jak chodzę po starożytnych zabytkach, to mam uczucie, jakby to wszystko było budowane na zasadzie "żeby wszystkim szczęki opadły". Próbowałam sobie wyobrazić, jak to wszystko wyglądało, kiedy nie było stertą kamieni. Nie idzie. Za duże było.
Niemiecki turysta nagonił mi wczoraj w Kurii (czyli w siedzibie senatu) króliczka fabularnego, ale z braku dostępu do mów Cycerona i Katona przeciwko Katylinie sprawa utknęła w martwym punkcie.
Dzisiaj padam na pyszczek, ale muzeum na Kapitolu zwiedziłam (sama, bo ogólnorodzinnie stwierdziliśmy, że ja się lepiej bawię sam na sam z moimi "kamyczkami", a rodzice z dala od nich). Kolejny dowód megalomanii: fragmenty posągu Konstantyna Wielkiego. Na przykład dwie gigantyczne stopy, każda na osobnym kawałku postumentu. Zgadnijcie, z czym mi się skojarzyło...
A teraz idę paść na pyszczek z książką. Wczoraj skończyłam "Ostatnią bitwę templariusza", więc wypadałoby poszukać czegoś nowego, skoro już wiem, kto zabił, prawda?
Mam nadzieję, że tęsknicie :).