semele: (Default)
[personal profile] semele
Pierwszy napisany, kolejne będę dodawać jak Wen pozwoli. Dziękuję Kubisiowi([livejournal.com profile] kubis), mojej Muzie!

[livejournal.com profile] szarooka
Skoro pełna dowolność to ja poproszę Remusa. Remusa grzesznego, może nawet ciut niemoralnego, Remusa, który ma kudłate myśli. Remusa nie-Huncwota, lecz Remusa dojrzałego. A także w miarę kanonicznego...

Herbata
- Padam z nóg.
- Możesz paść na ten fotel.
Aurorka usiadła na wskazanym miejscu, rozłożyła się wygodnie, zamknęła oczy i odchyliła głowę.
- Zrobię ci herbaty.
- Przypomnij mi, że mam cię ozłocić.
Ze swojego miejsca w kuchni Remus doskonale widział na wpół uśpioną Tonks. Mysie włosy spadały jej na czoło, pierś regularnie podnosiła się i opadała w rytm spokojnego oddechu.
Ciekawe, co by zrobiła, gdyby obudził ją pocałunkiem?
- O nie, Lupin – powiedział sobie stanowczo. – Nawet o tym nie myśl.
A gdyby?
Teoretycznie mógłby teraz podejść, pocałować ją, dotknąć, wziąć na ręce, szepnąć do ucha to i owo... O ile znał się na ludziach, wtuliłaby się w niego, mrucząc jak kotka. Niewykluczone, że poczułby po chwili, jak guziki jego koszuli ustępują pod leniwymi palcami, a potem...
- Łapy przy sobie, Lupin – nakazał sobie surowo w myślach. – I wszystko inne też stanowczo przy sobie.
Mocny w swym postanowieniu wziął gotową herbatę ze stołu i poszedł w stronę fotela.
Kobieta poruszyła się we śnie, bezwiednie trąciła go ręką w udo.
- Tonks?
- Mhm... – mruknęła, budząc się z drzemki.
- Herbata.
- Dzięki.
Przeciągnęła się, sięgnęła po kubek. Po chwili siedziała zgarbiona, sącząc gorący napój.
- Chodź do mnie, dziewczyno, rozmasuję ci plecy.



I oto odsłona druga. SWS - nie bijcie!


[livejournal.com profile] kubis
Kogo ja mogę chcieć? Syriusza albo Remusa, Remus zajęty, więc Syriusza :))

Podróże kształcą
- Łapa, musimy pogadać.
- Ale koniecznie?
- Absolutnie.
Syriusz niechętnie zamknął Mały atlas zwierząt afrykańskich i spojrzał prosto w oczy Remusa.
- Więc?
- Madagaskar.
- Jedziemy? – w głosie Blacka zabrzmiała nadzieja.
- A po co? dopiero wróciliśmy.
- Nie no, tak pytam.
- Jakiś dziwny jesteś, od kiedy wróciliśmy.
- Wydaje ci się.
- Posmutniałeś, zmarkotniałeś, mało jesz, nie sypiasz po nocach... Łapa, kogo ty chcesz oszukać?
- Pieprzycie, towarzyszu.
- Uwielbiam, kiedy kończą ci się argumenty. Przecież nic takiego się nie stało! Nie masz się czym przejmować. Nie poznaję cię, Łapa.
- Co ty tam wiesz... – Black zapatrzył się tępo w ścianę.
- To, że daliśmy Voldemortowi uciec, to jeszcze nie koniec świata! Złapiemy go następnym razem, zobaczysz!
- Voldemort... – mruknął z pogardą Syriusz.
- O co ci chodzi, człowieku?
- O nic... Masz rację, Remusie. Złapiemy Voldemorta następnym razem. Rzeczywiście nie ma się czym przejmować.
- Na pewno?
- Na pewno.
Napełniony otuchą Lupin odszedł w stronę kuchni, by zaparzyć herbaty, a Łapa sięgnął znów po Atlas... i melancholijnie otworzył Indeks na literze „M”.
- Ani nie napisze, ani nie zadzwoni... - pomyślał ze smutkiem.




Wiedźma Wiedźmę lepiej zrozumie, niż Wiedźma Jima. Ale przynajmniej próbowałam.


[livejournal.com profile] mlekopijca
Będę perfidna. Bierzmy kociołek i mieszamy: Dużo, dużo Jamesa. Dużo powagi. I jednego rudego kota.

Dziecko
W ciąży? Przecież to kompletnie bez sensu.
Wiedział, skąd się biorą dzieci. Ale w jakiś magiczny sposób nie łączył tego w ogóle z tym, co on i Lily robili nocami. James Potter ojcem? Przecież to absurd!
Nie do końca pamiętał, co jej powiedział, był za bardzo zszokowany. Niewykluczone, że zachował się jak kompletny idiota. O to będzie się martwił później.
Dziecko? Małe, pomarszczone, wrzeszczące? Trzeba je będzie karmić, przewijać, wstawać do niego nocami, bawić się z nim i izolować je od ukochanego, rudego kota Lily? Teraz? W takich czasach? Wariactwo.
Nie był stworzony do pieluch, zupek i przecierów. On, Jim, sprawdzający, czy woda w wanience jest ciepła? A wcześniej znoszący kaprysy żony? Czy to prawda, że ciężarne są takie marudne?
Usłyszał kroki bosych stóp, kobiece ramiona objęły go w pasie, ciepłe ciało przylgnęło do jego pleców.
- Tu jesteś...
- Nie śpisz?
- Trochę się boję, wiesz?
Obrócił się i przytulił ją mocno. No to nie jesteś sama, kochanie – pomyślał sarkastycznie.
Dopiero parę miesięcy potem, kiedy zobaczył starego pana Meadowes próbującego się dowiedzieć, co się stało z Dorcas, wpadł na to, że Lily bała się czegoś innego. Wtedy zaczął się bać naprawdę.

Date: 2006-05-29 08:37 pm (UTC)
From: [identity profile] szarooka.livejournal.com
Cudne! Tak, to jest Remus jakiego oczekiwałam :) Teraz będę cie molestować, żebyś rozwinęła tego drabble'a w wieloodcinkową opowieść XD
Dziękuję

Date: 2006-05-30 06:14 pm (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
A mógł Kubiś napisać "żadnych Madagaskarów"... XD
Remus Szarej baaardzo fajny. A Syriusz już gorszy taki, ale i tak fajny w świecie obłąkanego Madagaskaru;)
Do mnie też nie pisze ani nie dzwoni, a w zoofilię nie wpadam...

Date: 2006-05-30 06:17 pm (UTC)
From: [identity profile] upupa-epops.livejournal.com
Mogę zacząć do Ciebie pisać, jeśli w przeciwnym razie miałabyś się w sobie zamknąć :D.

A mówiłam: precyzuj, jak zamawiasz?

Profile

semele: (Default)
semele

October 2020

S M T W T F S
    123
45678910
11121314151617
18192021 222324
25262728293031

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 20th, 2026 08:14 am
Powered by Dreamwidth Studios