Zapewne zanudziłam już połowę znajomych trwającym od miesiąca szałem na dobieranie i kupowanie stanika, ale z tym linkiem nie mogę się powstrzymać.
http://rozmowywtoku.onet.pl/1,1474007,1,news.html
Zwracam szczególną uwagę na niejaką panią Edytę, która z miseczką F wygląda ponoć jak "katamaran". Tudzież na problematykę "zderzaka". I koniecznie "rozbuchanie seksualne", którego dowodzi biust. W XVIII wieku uważano, że całe postępowanie kobiety jest podporządkowane macicy, która (jako ruchomy organ) przemieszcza się po całym ciele i gdzie tam tylko wlezie, tam wywołuje histerię. Skoro macica jest powodem niestabilności emocjonalnej kobiet, to w sumie duży biust może być przyczyną rozbuchania seksualnego. Bo kobiety w ogóle ze swej natury są bardzo zmysłowe, dużo silniej niż mężczyźni odczuwają bodźce erotyczne i nie potrafią kontrolować swoich popędów. Tak sądzili najwybitniejsi lekarze Oświecenia. No to dzisiaj mamy monstrualny cyc, który rozbija związki, rujnuje życie osobiste, wywołuje cukrzycę, gradobicie w Sudanie, efekt cieplarniany i ginięcie rzadkich gatunków antylop. Świetnie. Zaiste w życiu nie miałam gorszego problemu, niż ten wszechogarniający cyc. Biust się ubiera (poza ściśle określonymi sytuacjami, kiedy się go rozbiera). Koniec. Kropka. O co larum? Przejrzałam nawet z ciekawości galerię. Żadna z zaproszonych pań nie miała jakiegoś potwornie wielkiego biustu... Jeszcze zrozumiałabym robienie programu o tym, że ciężko kupić w Polsce duże staniki za przyzwoite pieniądze. Ja to nawet jutro obejrzę (jak nie zapomnę zaprogramować video...), ale po zajawce i opisie mój głos wewnętrzny mówi mi, że będziemy się żalić, jakie to jesteśmy nieszczęśliwe, bo mamy gigantyczne cycki. Świetnie. Następne programy proponuję o za dużych obwodach głowy i za wielkich stopach.
A tak nawiasem: jeśli ta pani z F jest "rozbuchana seksualnie", to mnie by pewnie (zgodnie z zasadami proporcji) sklasyfikowali jako nimfomankę kwalifikującą się do leczenia w zakładzie zamkniętym.
http://rozmowywtoku.onet.pl/1,1474007,1,news.html
Zwracam szczególną uwagę na niejaką panią Edytę, która z miseczką F wygląda ponoć jak "katamaran". Tudzież na problematykę "zderzaka". I koniecznie "rozbuchanie seksualne", którego dowodzi biust. W XVIII wieku uważano, że całe postępowanie kobiety jest podporządkowane macicy, która (jako ruchomy organ) przemieszcza się po całym ciele i gdzie tam tylko wlezie, tam wywołuje histerię. Skoro macica jest powodem niestabilności emocjonalnej kobiet, to w sumie duży biust może być przyczyną rozbuchania seksualnego. Bo kobiety w ogóle ze swej natury są bardzo zmysłowe, dużo silniej niż mężczyźni odczuwają bodźce erotyczne i nie potrafią kontrolować swoich popędów. Tak sądzili najwybitniejsi lekarze Oświecenia. No to dzisiaj mamy monstrualny cyc, który rozbija związki, rujnuje życie osobiste, wywołuje cukrzycę, gradobicie w Sudanie, efekt cieplarniany i ginięcie rzadkich gatunków antylop. Świetnie. Zaiste w życiu nie miałam gorszego problemu, niż ten wszechogarniający cyc. Biust się ubiera (poza ściśle określonymi sytuacjami, kiedy się go rozbiera). Koniec. Kropka. O co larum? Przejrzałam nawet z ciekawości galerię. Żadna z zaproszonych pań nie miała jakiegoś potwornie wielkiego biustu... Jeszcze zrozumiałabym robienie programu o tym, że ciężko kupić w Polsce duże staniki za przyzwoite pieniądze. Ja to nawet jutro obejrzę (jak nie zapomnę zaprogramować video...), ale po zajawce i opisie mój głos wewnętrzny mówi mi, że będziemy się żalić, jakie to jesteśmy nieszczęśliwe, bo mamy gigantyczne cycki. Świetnie. Następne programy proponuję o za dużych obwodach głowy i za wielkich stopach.
A tak nawiasem: jeśli ta pani z F jest "rozbuchana seksualnie", to mnie by pewnie (zgodnie z zasadami proporcji) sklasyfikowali jako nimfomankę kwalifikującą się do leczenia w zakładzie zamkniętym.